S.C.S. Sokół – PLKS Pszczyna 3:2


Po ładnym meczu chorzowianki po raz pierwszy zeszły w tym roku z parkietu w glorii zwyciężczyń. Po trzech setach pszczynianki wygrywały 2:1, zaś w czwartej odsłonie prowadziły już 20:14 to jednak nasze zawodniczki zainkasowały dwa punkty wygrywając z PLKS Pszczyna 3:2.

 
Do spotkania w Chorzowie pszczynianki przystępowały z realnymi szansami na „czwórkę”. W trakcie rozgrzewki ból pleców poczuła Aleksandra Filip. Okazał się on na tyle silny, że pszczyńska rozgrywająca została wyeliminowana z tego spotkania. Chorzowianki z kolei bardzo chciały przełamać się po ostatnich kilku porażkach. W sam mecz lepiej „weszły” gospodynie, które prowadziły 5:3 i 8:6. Fatalny początek zanotowała szczególnie Agnieszka Mitręga, która trzykrotnie nie potrafiła zakończyć akcji. Ta sama zawodniczka zrehabilitowała się bardzo szybko, bo po jej ataku oraz zagrywce PLKS doprowadził do remisu 8:8. Od tego momentu siatkarki z Chorzowa znowu osiągnęły przewagę. Przy stanie 15:10 dla chorzowianek, Jarosław Bodys poprosił o druga przerwę. – Zacznijcie normalnie grać – krzyczał zdenerwowany. Te słowa nic jednak nie zmobilizowały jego drużyny. PLKS przegrał w pierwszym secie 16:25.

Na początku drugiego seta Sokół prowadził 8:5. Dwa błędy popełniła jednak Agnieszka Sojka, rozgrywająca chorzowianek i PLKS doprowadził do remisu 8:8, a po m.in. asie serwisowym Joanny Markiel prowadził 11:9. Powoli, ale systematycznie pszczynianki zaczęły się rozkręcać. Sporo problemów chorzowianki miały z zagrywką Marii Haratyk. Pszczynianki prowadziły już 20:14, ale podopieczne trenera Dariusza Sobieraja nie zamierzały się poddawać.Zmiana A. Sojki Na W. Kaczmarek odniosła zamierzony skutek i  kiedy na zagrywce pojawiła się Sandra Szczygioł, Sokół zaczął odrabianie strat. Doszedł przyjezdne na trzy oczka (23:20), ale końcówka należała już do PLKS-u, który wygrał 25:20.

Trzecia część meczu miała nieprawdopodobną dramaturgię. Rozpoczęło się od wyniku 4:1 dla Sokoła, ale PLKS odrobił starty i wyszedł na prowadzenie. Oscylowało ono wokół 1-2 punktów, które za każdym razem chorzowianki odrabiały. W ataku świetnie zaczęła grać Edyta Węcławek, która raz po raz siała popłoch w szeregach rywalek. Po dwóch świetnych zagrywkach Agnieszki Mitręgi (jedną trafiła w Barbarę Furtak, w drugim przypadku – piłka zatańczyła na taśmie i wpadła na pole Sokoła) oraz zablokowaniu Sandry Szczygioł przez Edytę Węcławek, PLKS prowadził 22:18 i 23:19. Kiedy wydawało się, że wszystko w tym secie jest już przesądzone, rozpoczęły się prawdziwe emocje. Stojąca w polu zagrywki Ksymena Wysocka dała sygnał do ataku i jej zespół wyszedł na prowadzenie 24:23. Przyjezdne obroniły piłkę setową i same miały szanse na zakończenie tej partii. Szansa nie została wykorzystana, a szala zwycięstwa przechodziła raz na jedną, raz na druga stronę. W sumie Sokół miał pięć piłek setowych, a PLKS cztery i wreszcie za tym czwartym razem udało się zdobyć decydujący punkt. Po prawie 29 minutach gry w trzeciej partii PLKS wygrał 33:31.

W tym momencie pszczynianki były już pewne, że zajmą co najmniej szóste miejsce w rozgrywkach I ligi. Grając praktycznie bez obciążenia  znakomicie rozpoczęły czwartą partię – od prowadzania 7:1. Sokół systematycznie odrabiał straty i doszedł rywalki na jedno oczko (10:11). Pszczynianki ponownie przyspieszyły grę i objęły prowadzenie 15:10, a potem 20:14. Pewne siebie zaczęły grać nonszalancko i sześciopunktowa przewaga zaczęła szybko topnieć. W końcu Sokół wyszedł na prowadzenie (pierwsze w tym secie) 23:22 i nie oddał go już do końca. Chorzowianki wygrały 25:22 i doprowadziły do tie-break`a.

Przegranie przez pszczyńskie siatkarki praktycznie wygranego seta bardzo zdenerwowało szkoleniowca. Jarosław Bodys usiadł na swoim krześle i podniósł się z niego tylko przy zmianie stron podczas tie-break`a. Nie brał też czasu, nie podpowiadał… Same siatkarki nie były w stanie zatrzymać chorzowianek, które prowadziły już 8:2. Pierwszą piłkę meczową miały przy stanie 14:5. Pszczynianki zdobyły jeszcze dwa oczka, trener Dariusz Sobieraj poprosił o przerwę, po której gospodynie rozegrały decydująca akcję. Sokół wygrał w piątym secie 15:7, a cały meczu 3:2.

Kibiców chorzowskiego Sokoła radować powinna dawno nie widziana ambicja z jaką dziewczyny podeszły do meczu. Weszły na parkiet zwyciężyć i mimo okresowych przestojów podczas których w niektórych ustawieniach traciliśmy po kilka punktów walczyły wytrwale o każdy punkt. Jest to miejmy nadzieję dobry prognostyk przed zbliżającymi się już 13-14 marca pierwszymi meczami o pozostanie w I lidze.

 

Sokół Chorzów – PLKS Pszczyna 3:2
(25:16, 20:25, 31:33, 25:22, 15:7)

Składy zespołów:
Sokół: Sojka, Fedorów, Szczygiol, Szymon, Wysocka, Furtak, Zapaśnik (libero) oraz Kaczmarek, Lisiecka i Wardęga
PLKS: Placek, Gwiżdż, Mitręga, Haratyk, Jędrys-Szynkiel, Węcławek, Kosiarska (libero) oraz Markiel, Bartlak i Marszałek

źródło: www.plkspszczyna.pl/inf. własna